PRODUKCJA FILMOWA

UNESCO - PIERWSZY LIST OTWARTY

POŻEGNANIE PIANISSIMY - piano znaczy cicho…

2015 - AL KHALEDIAH EUROPEAN ARABIAN HORSE FESTIVAL

XXXVII POLSKI NARODOWY POKAZ KONI ARABSKICH CZYSTEJ KRWI

EMOCJONUJĄCY WARSZAWSKI FESTIWAL KONI ARABSKICH 2015

Z WIELKIM SMUTKIEM ŻEGNAMY PANIĄ IZABELLĘ PAWELEC - ZAWADZKĄ

2014 - Al Khalediah European Arabian Horse Festival

2014 - Dzień Zjednoczonych Emiratów Arabskich

2014 - KRÓLEWSKI DAR Z BAHRAJNU

2013 - Sheikh Zayed Bin Sultan Al Nahyan Cup - Dzień UAE

2013 - Wielka Warszawska i Wyścig Katarski

GALERIA FOTOGRAFII - MARTA BARANOWSKA

TŁUMACZENIA

PARTNERZY

PARTNERZY TECHNICZNI

WSPIERAJ AHCII

Jeśli chcesz wspierać nasz Instytut
więcej...

Prezes zarządu


więcej...

FOTOGRAFOWIE

Rekomendowani fotografowie
więcej...

GALERIA RYSUNKU

Rysunki satyryczne Joanny Jasińskiej-Koronkiewicz
więcej...

FACEBOOK - "ZALAJKUJ" NAS!

Kliknij poniżej "Lubię To!" by móc na swoim facebooku śledzić działania PIKJ!




Budujemy Stajnię - przewodnik Muratora

Wybierz odpowiedni projekt dla siebie.

Murator SC11

więcej...

'SEKRETNA HISTORIA KONI ORIENTALNYCH' : O pochodzeniu Ras Końskich (cz. 2) Tekst: Jacek Kobus



Powstanie ras

Niestety, choć historia konia jako zwierzęcia udomowionego nie przekracza zaledwie 6 tysięcy lat – z przyczyn wymienionych w punkcie 1 i 2 powyżej – jej rekonstrukcja przedstawia sobą bardzo poważny problem. Powstało też wiele teorii naukowych tłumaczących pochodzenie współczesnych koni. Generalnie rzecz biorąc – teorie te były dwóch rodzajów: albo bowiem zakładały, że wszystkie konie pochodzą od niewielkiej grupy wspólnych przodków, zaś istniejące rasy, są tylko efektem dokonanej przez człowieka selekcji – albo przeciwnie, że różne rasy mają za przodków różne podgatunki czy odmiany „konia dzikiego“. Po czym pozostawało kwestią sporną (o niemałym znaczeniu prestiżowym…) – ile tych podgatunków było i jaka rasa jest któremu z nich bliższa. Współcześnie większość uczonych, opierając się na dostępnych dopiero od bardzo niedawna badaniach genetycznych – skłania się raczej ku tezie, że udomowienie konia nastąpiło tylko raz – ale, kiedy ta umiejętność rozprzestrzeniała się po całym „Starym Świecie“ (tj. Eurazji z Afryką Północną) – wielokrotnie dochodziło do odławiania dzikich klaczy (ale nie ogierów), którymi uzupełniano hodowane stada. Tym samym, zmienność genotypowa koni współczesnych jest efektem kombinacji selekcji hodowlanej – i zróżnicowania wyjściowego materiału matecznego.[1]

Badanie dziedziczonego w linii męskiej chromosomu Y dowodzi, że wszystkie żyjące obecnie konie (być może – za wyjątkiem dzikich i nigdy nie udomowionych koni Przewalskiego – żyjących jednak na wschód od Ałtaju![2]) pochodzą od bardzo nielicznej grupy męskich przodków – być może nawet: od jednego tylko ogiera.[3] Ogier ów żył około 6 tysięcy lat temu w zachodniej części Wielkiego Stepu Eurazjatyckiego (tj. na obszarze na zachód od gór Ałtaju). Zapewne został odłowiony w owej pierwszej, nielicznej grupie dzikich koni, które dały się obłaskawić ludziom – o czym opowiadałem w części pierwszej tego cyklu.[4]

Owa nieliczna początkowo grupa udomowionych koni, mogła być po drodze uzupełniana o odłowione dzikie klacze, gdyż z kolei badanie mitochondrialnego DNA (na podstawie próbek pobranych od 652 koni z całego świata, w tym kilkudziesięciu – od szczątków końskich znalezionych w wiecznej zmarzlinie), dziedziczonego wyłącznie w liniach żeńskich wykazuje, że żyjące obecnie konie pochodzą od nie mniej niż 77 różnych klaczy, zgrupowanych w 17 linii.[5] Występowanie tych linii jest przy tym terytorialnie ograniczone, co może wskazywać na istnienie pewnych lokalnych centrów, w których, w izolacji od reszty świata, kształtowały się znane nam rasy koni.[6] Oczywiście – próbka 652 różnych mtDNA to wciąż za mało, aby mówić o „definitywnym rozstrzygnięciu problemu“ – w jakimkolwiek bądź sensie tego słowa. Bardzo wiele ras końskich występowało i występuje wyłącznie na bardzo małym, izolowanym obszarze – i z całą pewnością nie istnieją do tej pory żadne takie badania, które by ostatecznie i bez wątpliwości mogły nam zobrazować wzajemne pokrewieństwo wszystkich ras koni.

Co ciekawe – jak na razie nie udało się wyodrębnić „rodziny żeńskiej“ typowej dla koni czystej krwi arabskiej. Za to Półwysep Iberyjski i Afryka Północna posiadają własną, charakterystyczną „rodzinę“ żeńską – nie da się wykluczyć zatem, że znany nam obecnie koń berberyjski jest historycznie starszy od konia arabskiego (podczas gdy do tej pory bezdyskusyjnie przyjmowano, że było odwrotnie…). Rasa berberyjska jest przy tym blisko spokrewniona z rasami koni typowymi dla Półwyspu Iberyjskiego – nie wykazuje zaś pokrewieństwa z koniem arabskim. Dzięki hiszpańskiemu podbojowi Nowego Świata, „rodzina żeńska“ C1, typowa właśnie dla Półwyspu Iberyjskiego i Afryki Północnej, zrobiła karierę światową – należy do niej 31% dzikich mustangów ze stepów amerykańskich i koni ras powstałych pod wpływem mustanga.

Współcześnie żyjące konie dzielą się, najogólniej rzecz biorąc, na trzy typy, różniące się znacznie nie tylko budową i rozmiarami ciała, ale też wydajnością przemiany materii, proporcją tkanek, stopniem unerwienia i szybkością reakcji na bodźce: „konie gorącokrwiste“, „konie zimnokrwiste“ oraz „konie prymitywne“ (w tym kuce). Analogicznie też, przyjmowano wcześniej (o czym już wspomniałem), że musiały być co najmniej trzy odmiany pierwotnie udomowionych koni: „ciężki“, limfatyczny koń Europy Zachodniej, leśny i stepowy tarpan północnej części Eurazji oraz wielce hipotetyczny „koń typu III“, od którego wywodzić się mają wszystkie konie gorącokrwiste. Na hipotezę istnienia oddzielnego, czwartego przodka dla współczesnych zachodnioeuropejskich koni półkrwi, spuśćmy zasłonę milczenia, bo przecież doskonale wiadomo, jak powstały takie rasy jak „koń holsztyński“, czy „koń hanowerski“, stało się to ledwo 150 lat temu, są na to dokumenty, zdjęcia, są to po prostu konie zimnokrwiste, do których dolano pełnej krwi angielskiej oraz czystej krwi angloarabskiej.

Ani archeologia, ani badania genetyczne – nie potwierdzają słuszności hipotezy „trzech typów dzikich koni“ – czy tym bardziej: „czterech typów“. Cała zmienność genetyczna współczesnych koni (aczkolwiek nie wiem w jakim stopniu odnosi się to np. do koników polskich – o których wiadomo dobrze, że mają za bliskiego dość przodka leśnego tarpana?) to 1 ogier (lub kilka, dość blisko ze sobą spokrewnionych ogierów) i 77 klaczy. Owe klacze na pewno różniły się między sobą znacznie – nie można wykluczyć, iż rzeczywiście należały do trzech, a może nawet do czterech różnych typów – a może i do większej ich liczby, a tylko zapoczątkowane w ten sposób lokalne odmiany konia nie przetrwały do czasów współczesnych, a ich szczątków jeszcze nie odnaleziono? Rzecz wymaga dalszych badań – publikacje, na których opieram się powyżej powstały w roku 2012. Za kilka lat, zapewne, będziemy wiedzieć więcej – i obraz, jaki się z tego wyłania, może być inny…

 Jak powstaje rasa?

Ras koni (o których coś wiemy) wytworzyli ludzie w ciągu tych 6 tysięcy lat ponad 300. Z czego około 100 przetrwało do naszych czasów, o pozostałych wiemy głównie dzięki zachowanym przekazom. W jaki sposób można stworzyć nową rasę koni – udowodnił czynem Aleksy hrabia Orłow, o którym pisałem kiedyś dla „Końskiego Targu“.[7] W roku 1777 hrabia kupił w Turcji siwego konia orientalnego (prawdopodobnie arabskiego) Śmietankę, którym pokrył pięć klaczy, w tym duńską klacz Izabelinę z królewskiej stadniny we Frederiskburgu. Z tego związku urodził się ogier Pałkan (1778 – 1793), którego hrabia skrzyżował z klaczą kłusaczką holenderską (Holendrzy z dawien dawna hodowli rasę kłusaczą, dość blisko spokrewnioną z końmi fryzyjskimi – a używaną do rozwożenia poczty i wyścigów na zamarzniętych kanałach) i w 1784 roku przyszedł na świat ogier Bars I – pierwszy koń nowej rasy, czyli kłusaka orłowskiego. Potem tylko wystarczyło zastosować chów wsobny, tj. krzyżować potomstwo Barsa I pomiędzy sobą, aż się jego genotyp utrwalił w szerszej populacji: rasa istnieje po dziś dzień i ma się dobrze.

Hrabia miał przy tym, prawdę pisząc, mnóstwo szczęścia (a może to po prostu była genialna intuicja?). Celem, który sobie stawiał, był wyhodowanie rasy rosłych, szybkich, siwych kłusaków. O ile maść i wzrost (a raczej: gabaryty ciała) kodują się monogenetycznie, więc dość łatwo dojść do pożądanych na potrzeby takiej krzyżówki osobników homozygotycznych, posługując się regułami mendlowskimi (fakt, że nie były one wtedy jeszcze sformułowane na piśmie nie znaczy, że genialni hodowcy nie przeczuwali ich istnienia!) – o tyle z szybkością, i to koniecznie jeszcze w biegu kłusem – nie jest taka prosta sprawa! Szybkość zależy od całej masy innych cech, takich jak wydajność układu krwionośnego i oddechowego, struktura mięśni i szkieletu, itd., itp. Ogólnie rzecz biorąc, jest to cecha wybitnie poligenetyczna, w dodatku obdarzona stosunkowo niskim wskaźnikiem odziedziczalności – rzędu kilku do kilkunastu procent. Innymi słowy: nawet selekcjonując pary do rozpłodu tylko i wyłącznie ze względu na szybkość (w tym przypadku w biegu kłusem) – mamy co najwyżej kilkunastoprocentową szansę na to, że selekcja będzie udana i osobniki potomne odziedziczą po swoich wybitnych rodzicach, co najmniej taką samą, jak nie lepszą szybkość!

Konie pełnej krwi angielskiej selekcjonowano tylko i wyłącznie ze względu na szybkość w galopie – nie zwracając najmniejszej uwagi na ich wzrost, maść czy inne cechy – a uzyskanie efektu na tyle zadowalającego, że można mówić o wyodrębnieniu się rasy – zajęło około 200 lat.

Hrabiemu udało się w czasie 40-krotnie krótszym. Fakt, że jego osiągnięcie nie okazało się trwałe – już w wieku XIX kłusaki amerykańskie prześcignęły kłusaka orłowskiego, który też dzisiaj nie jest już używany do „poważnych“ gonitw kłusaczych, jako wyraźnie wolniejszy od swoich konkurentów – kłusaki orłowskie ścigają się od czasów sowieckich tylko we własnym gronie, a hoduje się je ze względu na urodę i piękny ruch, jako reprezentacyjne konie zaprzęgowe. Ci, spośród hodowców kłusaków z Rosji, którzy pragnęli triumfów na torach, w drugiej połowie XIX wieku skrzyżowali kłusaka orłowskiego z kłusakiem francuskim i amerykańskim – tworząc nową rasę, „kłusaka rosyjskiego“, w zasadzie – dotrzymującego tempa swoim amerykańskim kolegom (od których niczym się już prawie nie różni, bo de facto – zastosowano krycie wypierające, więc w „kłusakach rosyjskich“, ich orłowskiego przodka jest już góra kilka procent…).

Dzieje hodowli koni na świecie dostarczają nam wielu przykładów tworzenia ras – różnymi metodami. Rasy mogą powstawać albo bardzo długo (gdy są „produktem naturalnym“, osiąganym dzięki geograficznej izolacji i konsekwentnej selekcji pod względem wybranego zespołu cech), albo – względnie szybko (gdy stosuje się „twórcze krzyżowanie“).

„Rasy“ koni są przy tym tworem przede wszystkim kulturowym – więcej nam mówią o tym, jakie konie ludzie pragną posiadać, niż o tym – jakimi rzeczywiście dysponują. Jak widzimy bowiem – zmienność genetyczna wśród współczesnych koni jest o wiele mniejsza niż by na to wskazywała liczba istniejących (i wymarłych) „ras“. Nie da się zatem fenomenu „rasy“ sprowadzić do faktu biologicznego.

 Jacek Kobus



kontakt z nami
Aby się z nami skontaktować kliknij: KONTAKT

PIKJ ©2010
Nota prawna

Project: www.futurition.com

Kuwait, UAE, Qatar, Saudi, Oman, Jordan, USA, France, UK, United Kingdom, Italy, الكويت ، الإمارات العربية المتحدة ، قطر ، السعودية ، عمان ، الأردن ،